NOWY PORTAL - wersja BETA
mamy już
510redaktorów
o co chodzi w portalu
Kliknij tutaj, aby szukać po branży
dodaj artykuł
ZLECENIA OGŁOSZENIA ZAMÓW REDAKTORA ZAMÓW TEKST KUP ARTYKUŁ
POLECAMY:   Nie dopuść do wypalenia! AIDS pokonany?
 
 
Jesteś tutaj:Strona główna>Lista artykułów>Prezentacja artykułu

O blaskach i cieniach naszego mundialu.

Dodano: 02.09.2014, autor: @J-fly
kategoria: Sport i rekreacja,  ocena: 2,  rodzaj: Ogólnodostępny
„W stepie szerokim, którego okiem…”, tak, słowa tego utworu rozbrzmiały na stadionie (a może raczej hali?) narodowym, chociaż nie było ku temu powodów. W końcu jest to pieśń mająca na celu podnoszenie na duchu naszych siatkarzy, a ci, jak wiadomo, poradzili sobie na parkiecie śpiewająco. Pewnie chodziło głównie o zrobieniu wrażenia głosem ponad 60-tysięcznego tłumu. A wrażenie zrobiło. Tylko, czy na pewno takie, jak powinno?
„Siatkówka jest bowiem sportem wyjątkowym, dyscypliną, jestem o tym przekonany, najbardziej zespołową ze wszystkich (…)” – mawiał niegdyś wybitny siatkarz, dziennikarz i komentator Zdzisław Ambroziak. Organizatorzy wzięli sobie owe słowa do serca i chcieli pokazać, że jeśli będą prawdziwym zespołem, to zrobią z siatkarskiego mundialu coś wyjątkowego. Ceremonia otwarcia? No tak… Gdy to słyszę, na myśl przychodzą mi głownie występy zaproszonych gwiazd i zlewający się z kolorem parkietu, ubrani na złoto tancerze. Nie, wcale nie było źle. Wszak niejaka Cleo dysponuje niezwykle silnym głosem, a ułożone przez kibiców logo mundialu naprawdę robiło wrażenie. Jednak głównymi bohaterami imprezy powinni być (i chyba byli) zawodnicy. Tak, ich prezentacja, a później odśpiewanie przez kibiców a capella narodowego hymnu, zapierało dech w piersiach. Organizatorzy próbowali przejść samych siebie, ale najlepiej udało się to właśnie zawodnikom. I to o nich należy głownie mówić, bo to ICH impreza, ICH święto, podsumowanie pracy, w którą włożyli całe swoje serca. Oni najlepiej postarali się o to, że o pierwszym dniu mundialu można mówić głównie w samych pozytywach. W końcu nie każdy poradziłby sobie z presją, którą narzucili na nich działacze, kibice i dziennikarze (biję się w pierś). Oby tak do 21 września.
Tyle dobrych słów. Chciałoby się zachwycać, chciałoby się cieszyć, ale jednak nie bylibyśmy w Polsce, gdyby nie znalazło się coś, co kładzie się cieniem na tym, jakże ważnym, sportowym widowisku. Tak, chodzi o transmisję. A raczej jej brak. Oczywiście nie dla wszystkich, ale śmiem twierdzić, że dla większości. Jak można kodować coś, na co siatkarscy kibice (przecież najlepsi na świecie) czekali tyle lat? Ktoś się nie dołożył? Ktoś za mało dał? Ktoś nie chciał negocjować? Zwykłych kibiców odpowiedzi na te pytania nie interesują. Oni po prostu chcą oglądać swoją ukochaną drużynę podczas zmagań, których w najbliższym czasie możemy w Polsce nie zobaczyć. Dlaczego to oni mają płacić tak wysoką cenę za błędy i brak porozumienia pewnych organizacji i stacji w naszym kraju? Ktoś próbuje się tłumaczyć, jeszcze ktoś inny prosi o wyrozumiałość, ale w tej chwili to nie ma znaczenia, bo fakt jest taki, że większość zagorzałych fanów polskiej siatkówki nie ma możliwości przeżywać czegoś, na co tak bardzo czekali. Podsumowując pozwolę sobie przytoczyć słowa słuchacza pewnego radia: „Mecz otwarcia traktujmy jak finał. Jak wygramy, mamy złoto, jak przegramy – srebro.”. Bądź, co bądź, skończyliśmy z medalem…

OCENA ARTYKUŁU

Pomóż nam budować ranking artykułów, oceń powyższy.
oceń artykuł
średnia ocen
2
Wykonawca: PERSABIO
Wszelkie prawa zastrzeżone

zamknij
zamknij

Czytaj artykuły z wybranej kategorii

kliknij w nazwę kategorii aby przejść do listy artykułów
zamknij

Znajdź specjalistę z wybranej branży

kliknij w nazwę branży aby przejść do listy specjalistów publikujących w niej artykuły