NOWY PORTAL - wersja BETA
mamy już
513redaktorów
o co chodzi w portalu
Kliknij tutaj, aby szukać po branży
dodaj artykuł
ZLECENIA OGŁOSZENIA ZAMÓW REDAKTORA ZAMÓW TEKST KUP ARTYKUŁ
POLECAMY:   Nie dopuść do wypalenia! AIDS pokonany?
 
 
Jesteś tutaj:Strona główna>Lista artykułów>Prezentacja artykułu

Bioarchitektura - Budowle ożywione

Dodano: 30.09.2015, autor: @wispawel12
kategoria: Nieruchomości i architektura,  ocena: brak,  rodzaj: Ogólnodostępny
Czerpią z natury, naśladują nie tylko kształty. Sprawiają wrażenie, że powstały podobnie jak twory przyrody – mają układ nerwowy, rosną, dostosowują się do otoczenia.
Współczesna architektura w wyścigu „ku słońcu” pokonuje kolejne bariery konstrukcyjne. Jednak nawet projekty przekraczające magiczną wysokość – 1000 m – ciągle sromotnie przegrywają z przyrodą. Gdyby to komórki bambusa prowadziły budowę, biowieża w ich wykonaniu miałaby ponad 10 km wysokości!. W porównaniu z nimi jesteśmy wciąż zaledwie amatorami. Dzisiaj architekci szukają więc inspiracji w świecie biologii.
Zwrot w stroną natury nastąpił również w dziedzinach mniej spektakularnych, a co najmniej równie ważne jak konstrukcje. Wszystkie „procesy życiowe” gmachu – ogrzewanie, wentylacja, kanalizacja, odbiór i utylizacja odpadów – przestają być traktowane jako oderwane od środowiska, a staja się elementem ekosystemu – „Mniej protez, a więcej implantów” – przekonują zwolennicy bioarchitektury. Co to znaczy?
Nowe tworzywa coraz bardziej przypominają tkanki żywego organizmu. Wielki renesans przeżywają też materiały naturalne, natomiast kształtu budynków nawiązują do form charakterystycznych dla miejsca jego powstania. Coraz mniej liczy się arogancka manifestacja możliwości technologicznych i finansowych inwestora, a coraz bardziej zdolność do wpisania się w krajobraz.

W dżungli tropików, w dżungli miasta

Pierwszym architektem idei bioarchitektury jest Włoch Renzo Piano. Jego dziełem jest Centrum Kultury Kanaków, potomków rdzennych mieszkańców Nowej Kaledonii (wysp na Pacyfiku pomiędzy Australią i Fidżi) oddany do użytku w 1998 roku. Projekt wpisuje w krajobraz formy z miejscowej tradycji: dziesięć pawilonów z drewna zgrupowano w trzy oddzielne wioski, które wydają się wyrastać wprost z tropikalnego lasu.
Sam architekt nawiązując do kultury Kanaków, mówił: „Robienie jest tak samo ważne jak ukończenie”. I rzeczywiście, budynki sprawiają wrażenie niedokończonych, budowa wciąż zdaje się trwać. Konstrukcje rosną niby drzewa, których ostateczne kształty nie sposób przewidzieć.
Zupełnie inne środowisko niż dziewiczy las tworzą miasta. Wielkie aglomeracje to też ekosystemy zasługujące na szacunek ze strony architekta. Dobrym przykładem architektury organicznej pozostającej w symbiozie ze środowiskiem zurbanizowanym jest projekt Nowego Centrum Miejskiego w Berlinie, autorstwa prof. Anatola Ginelli.
Jego budynki to zaledwie rusztowania, na których można rozpiąć potrzebne w danej chwili pomieszczenia. Trudno w tym wypadku mówić o formie budynku, bo podlega ona ciągłym zmianom. Poszczególne fragmenty gmachu rozkwitają, rosną, osiągają pełnię, po czym zamierają, aby dać początek nowemu życiu – czyli nowej funkcji. Równie ważne jak ściany, strop i dach są tu elementy cyberprzestrzeni – budynek posiada elektroniczny „system nerwowy” odpowiadający za kontrolę wewnętrznych procesów: ogrzewanie, wentylacja, kanalizacja.

Skóra zamiast betonu

Największy na świecie ogród botaniczny pod szklanym dachem stworzył w Kornwalii na południu Anglii Tim Smit, ekscentryczny zwolennik ekologii. Przedsięwzięcie, którego budżet przekroczył 150 mln funtów, w modelowy sposób pokazuje jaką rolę powinna odgrywać w organicznej architekturze ściana budowli.
Kopuła, która skrywa „rajski ogród”, pokryta jest sztuczną membraną o właściwościach zbliżonych do żywej skóry. Nie dzieli przestrzeni, lecz stanowi inteligentną barierę między środowiskiem wewnętrznym i zewnętrznym. Ogród korzysta ze słońca, rośliny z wilgotnych tropików zraszają deszcze, a tym z rejonów pustynnych oszczędzane są niespodzianki angielskiego klimatu. Budowle widziane z lotu ptaka kojarzą się z kroplami czystej wody lub rosy. Projektanci Grimshow i Hunt wymyślili, jak twierdzą, najlżejszą konstrukcję świata, o minimalnej przestrzeni i maksymalnej objętości. Przykrywa ponad 2 ha terenu.
Obiektem o podobnym przeznaczeniu i formie jest zaprojektowana przez pracownię Samyn&Partners leśna fabryka w Marcheeu – Pamenne w Belgii. Odbywa się w niej selekcja nasion oraz młodych drzewek. Zadanie to było następujące: symbioza budynku ze środowiskiem naturalnym (las), wykorzystanie naturalnego miejscowego materiału (drewno) i bezpieczeństwo ekologiczne. Zaprojektowano przeszkloną kopułę opartą na konstrukcji z giętego surowego drewna. Przeźroczysta, organiczna struktura przypomina porośniętą delikatną purchawkę i świetnie wkomponowała się w krajobraz.

W trzewiach wieloryba

Interesującym przykładem architektury organicznej jest budynek produkcyjno-magazynowy zaprojektowany przez firmę Herzog&de Meuron i zbudowany w Napa Valley w Kalifornii. Do geometrycznej scenerii utworzonej przez rzędy krzewów winorośli i panoramę nagich kalifornijskich wzgórz zdają się nie pasować jakiekolwiek kształty nawiązujące do otaczającego krajobrazu – rzędów starannie pielęgnowanych roślin. Szary prostopadłościan dopiero z bliska ujawnia to, co w nim najciekawsze – niebywałą konstrukcję ścian. Tajemny proces przemiany wody w wino skrywają wypełnione szczelne kamieniami siarkowe kosze. Dobierając wielkość kamieni do poszczególnych partii elewacji, zmieniono jej właściwości: izolacyjność termiczną, przepuszczalność dla światła słonecznego, akustykę – w zależności od wymagań danej części budynku.
Dzięki różnorodności kamieni uzyskano całą gamę efektów plastycznych i stworzono warunki do rozwoju swoistego ekosystemu: w ścianie gnieżdżą się ptaki, mieszkają jaszczurki, rozwijają się rośliny. Całość przypomina ociosany kawał pumeksu wyrąbanego w okolicznych górach.
Demonstracją możliwości technicznych i nowych prądów w projektowaniu często bywa architektura wystawiennicza. Zawsze pozostawała w awangardzie eksperymentów formalno – materiałowych. Dzisiaj ma reprezentanta w czołówce nurtu bioarchitektonicznego.
Na sztucznej wyspie koło Rotterdamu w pracowni NOX zaprojektowano budynek będący częścią kompleksu parku wodnego. Nic w tym budynku nie jest zwyczajne. Jego kształt, aranżacja wnętrz – wszystko przypomina fragmenty tysiąckrotnie powiększonej tkanki żywego organizmu. Kto tutaj wejdzie, ma poczucie uczestniczenia w procesie życiowym monstrualnego stwora. Żadnych płaszczyzn, żadnych pionów i prostych kątów. Brak granicy pomiędzy ścianą, sufitem i podłogą – płynnie przechodzą jedno w drugie. Elementy wystawiennicze przemieszane są z użytkowymi. Obrazu całości dopełniają odpowiednio dobrane efekty świetlno – akustyczne i inteligentna klimatyzacja. Zadaniem ekspozycji jest prezentacja dwóch światów – słodkowodnego i słonowodnego – jako źródła życia na Ziemi. Amorficzna, rozciągnięta bryła pawilonu opatulona stalowe srebrzyste płaty blach niczym w wielorybią skórę sugeruje zdolność do autonomicznego życia. W każdej chwili :To” – bo przecież nie martwy budynek – może sapnąć i z wolna zsunąć się do pobliskich basenów.

Papierowe, lodowe – samozniszczenie

Są to przykłady wysokobudżetowych inwestycji. Powstawały w wyniki współpracy wybitnych projektantów i inżynierów wielu specjalności. Ich zapleczem były bogate ośrodki badawcze i naukowe. A cóż może się dziać na niższych szczeblach tego ekowyścigu? Czy mogą powstać projekty, które będzie mógł ogarnąć wyobraźnią przeciętny człowiek?
Odpowiedzi na to pytanie od wielu lat poszukują architekci japońscy. Dom z papieru wymyślony przez Shigera Bana i zbudowany w miejscowości Yamanashi wyrasta wprost z tradycyjnego budownictwa japońskiego. Cechy tej architektury to lekkość konstrukcji, ścisły związek z przyrodą, prostota i naturalny budulec. Ale Shigern Ban wziął pod uwagę coś jeszcze – recykling. Jego dom jest łatwy w demontażu, a pozostałość po rozbiórce bez trudu można przetworzyć. Co więcej, papier rozbiórkowy po rewitalizacji wchodzi w skład elementów nowego budynku. Dom Bana tworzą: warstwowy papierowy dach wsparty na 110 rurach z utwardzonego papieru, szklane ściany oraz przesuwne żaluzje – oczywiście z papieru – traktowane jako parawan i ochrona przed słońcem. W zaimpregnowanych papierowych rurach biegną arterie wentylacyjne i wodno – kanalizacyjne. Lekkie ściany ze specjalnie karbowanej tektury ułatwiają zmianę podziału domu na pomieszczenia, a gęstość i struktura karbowania zapewniają im sztywność i odpowiednią akustykę.
Innym wspaniałym przykładem jest Lodowy Hotel Ake Larssona w Szwecji 0 znoszony wyłącznie z lodu i śniegu. Budowa rozpoczyna się w październiku, a w kwietniu hotel wiotczeje i znika pod wpływem promieni słonecznych. Trudno o lepszy przykład recyklingu.
Te wszystkie projekty, to na razie jeszcze atrapy w świecie natury. Czy kiedyś w nich zamieszkamy? Być może wtedy, kiedy nauczymy się nasze domy hodować, zamiast wznosić.
GALERIA

 

OCENA ARTYKUŁU

Pomóż nam budować ranking artykułów, oceń powyższy.
oceń artykuł
średnia ocen
0
Wykonawca: PERSABIO
Wszelkie prawa zastrzeżone

zamknij
zamknij

Czytaj artykuły z wybranej kategorii

kliknij w nazwę kategorii aby przejść do listy artykułów
zamknij

Znajdź specjalistę z wybranej branży

kliknij w nazwę branży aby przejść do listy specjalistów publikujących w niej artykuły