NOWY PORTAL - wersja BETA
mamy już
509redaktorów
o co chodzi w portalu
Kliknij tutaj, aby szukać po branży
dodaj artykuł
ZLECENIA OGŁOSZENIA ZAMÓW REDAKTORA ZAMÓW TEKST KUP ARTYKUŁ
POLECAMY:   Nie dopuść do wypalenia! AIDS pokonany?
 
 
Jesteś tutaj:Strona główna>Lista artykułów>Prezentacja artykułu

Po trupach do celu, czyli "Pan Mercedes".

Dodano: 10.02.2016, autor: @filoloszka86
kategoria: Recenzje (Książka),  ocena: 4,  rodzaj: Ogólnodostępny
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co właściwie oznacza to jakże popularne porzekadło „po trupach do celu”? Po trupach, czyli za wszelką cenę, kosztem czyjegoś życia lub zdrowia, a jednocześnie nieważne jak, kiedy i gdzie. Byle tylko było wspaniale, ekscytująco, podniecająco, fantastycznie na duszy, w umyśle, a potem… A potem to już tylko spocząć na laurach, wspominać, zbierać wycinki z gazet i cieszyć się ze świadomości, że jestem sławny, ale nikt nie wie, kim jestem i dlaczego to zrobiłem.
Tak właśnie musiał czuć się Brady Hartsfield, główny bohater powieści Stephena Kinga "Pan Mercedes", kiedy pod kołami prowadzonego przez niego szarego mercedesa ginęli ludzie – bezrobotni stojący w kolejce po pracę w pewnym ponurym, nękanym przez kryzys, amerykańskim mieście. Tak po prostu: przyjechał, przejechał i zniknął nad ranem w gęstej mgle. A policji nie udaje się znaleźć sprawcy. No, prawie – tylko emerytowany policjant Bill Hodges wraz z dwójką sprzymierzeńców – partnerów w sprawie może powstrzymać szalonego, ale piekielnie inteligentnego zabójcę. Najpierw jednak musi odkryć, kim jest Pan Mercedes, i go odnaleźć. Co więcej, czasu jest coraz mniej, gdyż – jak na prawdziwego szaleńca przystało – Brady chce przeżyć coś jeszcze bardziej spektakularnego. A czas wciąż robi swoje tik – tak, tik – tak, tik – tak…
Przyznam się, że wcześniej Stephena Kinga znałam jedynie z… nazwiska. Pierwszy raz usłyszałam o nim oglądając film "Zielona Mila" z Tomem Hanksem w roli głównej, ale wtedy żadnych fajerwerków nie było – a książka dużo lepsza niż film, tak na marginesie. Dopiero w ubiegłym roku, zupełnie przypadkowo, wpadła mi w ręce książeczka z fragmentami powieści, i… zaskoczyło! Naprawdę zaskoczyło. Do tego stopnia, że po każdym "spotkaniu" z Panem M. w mojej głowie rodziła się trochę głębsza refleksja o życiu. Co u mnie zdarza się raczej rzadko. A więc…
Po pierwsze: Brady Hartsfield i Bill Hodges. O ile pierwszego jestem w stanie zrozumieć, to drugiego – niestety – już niekoniecznie. Brady przedstawia się bowiem jako młody, niedoceniany, niespełniony człowiek, który ma sobą smutną przeszłość, nijaką teraźniejszość i brak perspektyw na zmiany. Nie lubi swojej pracy, więc pracuje bo musi, a to, co robi, jest poniżej jego możliwości – a przynajmniej on sam tak twierdzi. Brzmi znajomo? To równie dobrze może być zarówno historia o mnie, jak i o Tobie. Jeśli nią nie jest, to dobrze – nie masz się czego bać, transformacja w groźnego bandytę czy psychopatę bez uczuć i inteligencji emocjonalnej raczej Ci nie grozi. Ale jeśli jest odwrotnie – może lepiej nie czytaj tej historii, bo… Odpukać, odpukać. Nie życzę tego nikomu. Lepiej przyjrzyjmy się Billowi Hodgesowi – emerytowanemu policjantowi, który wraz z tą chwilą, na którą większość z nas czeka z jak największą niecierpliwością, poczuł się nijak, jak opróżniona butelka po długiej i udanej imprezie. Stracił chęć, siły oraz zapał do życia, jak i cel główny, czyli schwytanie Mercedesa. Jednak – jak głosi przysłowie – co się odwlecze, to nie uciecze i w końcu Hodges dostaje swoją szansę, zaczyna żyć na nowo i działać dokładnie tak samo jak wcześniej, tyle że już jako Det. Em. Taka chodząca, żywa sprzeczność – skoro jestem na emeryturze, to po co mi się zajmować starą sprawą, którą w dodatku prowadzi już ktoś inny? Nie lepiej dać sobie spokój? Nie. Bill Hodges to po prostu człowiek z pasją, a dla niego największą pasją jest… właśnie praca. Cóż, tylko pozazdrościć. Nawet tego, że obaj prowadzą ze sobą specyficzną grę, w której stawką jest nie tylko czyjeś życie, ale nawet własny honor i dobre imię – żaden z nich nie chce ani przegrać, ani tym bardziej odpuścić.
Po drugie: z rodziną najlepiej tylko na zdjęciu. Wiedzą o tym bardzo dobrze: Janey Patterson, ciotka Charlotte, wuj Henry oraz Holly, którzy spotkali się po wielu latach na pogrzebie Elizabeth Wharton. Tylko tyle i aż tyle. Spotykać się ze sobą tylko dlatego, że ktoś kopnął już w kalendarz i można po nim dostać spadek? Niby niemożliwe, a jednak – takie rzeczy się zdarzają. Janey to kobieta z charakterem, ale i rozwódka po przejściach; a za nią wścibska, neurotyczna ciotka Charlotte łasa na pieniądze oraz życie w luksusie; tuż przy niej Holly – 40–latka z silnymi zaburzeniami natury psychicznej, która od lat nie może się w pełni usamodzielnić, a jeszcze bardziej z tyłu wuj Henry, który właściwie nie ma nic konkretnego do powiedzenia, tylko stoi z boku i milczy. Mięczak nie facet. Nic zatem dziwnego, że się nie znoszą – sama na dłuższą metę bym tego nie wytrzymała. Na szczęście jednak pojawia się też i pozytywny aspekt tej historii: to właśnie Holly odegra kluczową rolę w schwytaniu Pana M., a potem odmieni się też całe jej życie. Oczywiście na lepsze.
Po trzecie: Pan Mercedes zachwyca, hipnotyzuje, wciąga, nie pozwala się nudzić ani rozczarować. Za każdym razem, kiedy musiałam odłożyć książkę, zająć się życiem i jego przyziemnymi sprawami, żałowałam, że nie mogę przeczytać więcej. Jednak taka właśnie powinna być książka – jeśli jest naprawdę dobra, to trzeba ją dawkować powoli, ale często – jak lekarstwo lub wino. A Stephen King niewątpliwie należy do tych autorów, do których warto wracać i warto polecać innym, choćby dla czystej rozrywki, przyjemności z czytania, fascynacji powieściami detektywistycznymi lub kryminałami. W każdym razie od teraz King obok Mario Puzo czy też Agathy Christie to od teraz jeden z moich ulubionych autorów.
Po trupach do celu, czyli… no właśnie – kim w tej powieści byłbyś Ty? Panem M., Billem Det. Em. czy może Holly, która nie tylko walczy o czyjeś życie, ale także – a może nawet przede wszystkim – o samą siebie i swoje miejsce w tym niełatwym świecie? Mało tego, jest tylko jeden sposób na to, aby się przekonać – na co więc jeszcze czekasz?

OCENA ARTYKUŁU

Pomóż nam budować ranking artykułów, oceń powyższy.
oceń artykuł
średnia ocen
4
Wykonawca: PERSABIO
Wszelkie prawa zastrzeżone

zamknij
zamknij

Czytaj artykuły z wybranej kategorii

kliknij w nazwę kategorii aby przejść do listy artykułów
zamknij

Znajdź specjalistę z wybranej branży

kliknij w nazwę branży aby przejść do listy specjalistów publikujących w niej artykuły