NOWY PORTAL - wersja BETA
mamy już
509redaktorów
o co chodzi w portalu
Kliknij tutaj, aby szukać po branży
dodaj artykuł
ZLECENIA OGŁOSZENIA ZAMÓW REDAKTORA ZAMÓW TEKST KUP ARTYKUŁ
POLECAMY:   Nie dopuść do wypalenia! AIDS pokonany?
 
 
Jesteś tutaj:Strona główna>Lista artykułów>Prezentacja artykułu

Perły natury - okiem wędkarza

Dodano: 10.04.2015, autor: @marcinlew
kategoria: Hobby,  ocena: 3,  rodzaj: Ogólnodostępny
Słońce powoli wyłania się zza horyzontu (rys.1). Tu na chwilę zawisa oko każdego, kto spędza kolejny, pełen uroku, malowniczy poranek nad wodą. Śpiew ptaków, cmokanie linów o liście grążeli – magiczna „cisza”, której nie sposób opisać i ubrać w jakiekolwiek słowa. Oprócz niezapomnianych wrażeń wędkarskich – począwszy od najróżniejszych ruchów spławika, poprzez ekscytujący moment zacięcia, aż po hol dużej ryby i dźwięk wyciąganej ze szpuli kołowrotka żyłki kołysanej przez wiatr niczym struna – wędkarstwo niewątpliwie pozwala na dużo większe doznania – pozwala ujrzeć i docenić piękno otaczającej człowieka przyrody, tej nienaruszonej przez człowieka, tej dzikiej, nieokiełznanej.

Naturalna aura panująca nad wodą pokazuje swe oblicze z każdej strony. Czasem pojawia się w obserwowanej toni, gdy jej przedstawiciele nie zauważając przyczajonego wędkarza pokonują swoje pierwsze w życiu wędrówki, niejednokrotnie płynąc tuż przy spławiku (rys.2). W świetle promieni słonecznych nie raz wracają na stanowisko zaprezentować się ponownie i podjadając rzucone kawałki chleba lub kukurydzy. Także łabędzie nie są gorsze i całą gromadką potrafią pokazać swoje szyki, gdy przepływają nieopodal ciekawej miejscówki lub dają się we znaki wpływając na nią i skutecznie przeszkadzając w zarzuceniu zestawu. Tak czy siak, na pewno cenią sobie odpoczynek we własnym przybrzeżnym gniazdku. Oprócz ptactwa, nad wodą natrafić można także na inne różnego rodzaju żyjątka, jak na przykład włochate gąsienice wędrujące pod nogami, czy jeże przechadzające się na nocne spacery, które napotyka się chociażby przy okazji szukania rosówek. W porze letniej pobytom nad wodą często towarzyszy także w pełni rozkwitająca flora.

Będąc nad wodą, wiele razy miałem okazję zobaczyć wyjątkowe i zupełnie nietuzinkowe obrazy, które przed moimi oczyma wygenerowała nasza „matka natura”. Widząc tyle piękna dookoła, jedyną myślą, jaka przychodziła mi do głowy, była ta o możności sfotografowania tych wszystkich rzadkich widoków, które zapewne w świecie przyrody są niemal na porządku dziennym, lecz niewątpliwie zadziwiają i zachwycają ludzkie oko. Niestety przy wędkowaniu nie ma możliwości, aby czyhać z aparatem na „ten właściwy moment”, by uchwycić coś oryginalnego. Można natomiast sfotografować swoje własne branie, co przypadkiem zrobiłem parę lat temu. Gdy po chwili zorientowałem się, że sygnalizator ponownie uderzył o wędkę, rzuciłem aparat i zaciąłem zestaw, a po kilkuminutowym holu w podbieraku znalazł się półkilogramowy leszczyk. Od tej pory naprawdę rzadko robię zdjęcia będąc samemu na rybach, ale do dziś pamiętam emocje, towarzyszące tamtemu zdarzeniu, które udało mi się uwiecznić – i oczywiście wspominam je z uśmiechem na twarzy.

Za każdym razem, gdy przeglądam fotografie „znad wody”, uciekam myślami do „tamtych dni” i z pamięci wyłaniają się tańce spławika, ruchy sygnalizatora i wiele innych obrazów, odgłosów, powiewający w twarz wiatr i krople deszczu opadające na pelerynę. Każda bezchmurna noc spędzona na łonie natury obfituje w niesamowitą ilość gwiazd i gwiazdozbiorów, które są praktycznie nie do zauważenia przy świetle rozpraszających miejskich reflektorów. Ale i tak, najpiękniejszym, co może spotkać wędkarza, to duża walcząca zdobycz na haczyku, która daje niezwykłą satysfakcję od momentu brania, poprzez cały hol, aż po możliwość zrobienia sobie z nią sesji zdjęciowej, pełen szacunku pocałunek i wypuszczenie na wolność jako wyraz wdzięczności wobec tych wszystkich wrażeń, jakimi nas obdarowała. Niezależnie czy została złowiona po kilku godzinach wyczekiwania na to jedno jedyne branie, czy też po dorodnym dniu pełnym brań – trzeba docenić, że dała wszystko, czego wędkarzowi do pełni szczęścia naprawdę potrzeba. Chociaż... z drugiej strony, czy frajdą samą w sobie nie jest pobyt w „dziczy” sam na sam z przyrodą? Ucieczka od rzeczywistości i naprawdę porządny odpoczynek na łonie natury zarówno w dzień, jak i w nocy. Niezależnie od tego, czy wieczór kończy dzień na łowisku (rys.3), czy dopiero zaczyna... wymarzoną noc... pełną wielu niewiadomych i niespodzianek...
GALERIA

 

OCENA ARTYKUŁU

Pomóż nam budować ranking artykułów, oceń powyższy.
oceń artykuł
średnia ocen
3
Wykonawca: PERSABIO
Wszelkie prawa zastrzeżone

zamknij
zamknij

Czytaj artykuły z wybranej kategorii

kliknij w nazwę kategorii aby przejść do listy artykułów
zamknij

Znajdź specjalistę z wybranej branży

kliknij w nazwę branży aby przejść do listy specjalistów publikujących w niej artykuły