NOWY PORTAL - wersja BETA
mamy już
510redaktorów
o co chodzi w portalu
Kliknij tutaj, aby szukać po branży
dodaj artykuł
ZLECENIA OGŁOSZENIA ZAMÓW REDAKTORA ZAMÓW TEKST KUP ARTYKUŁ
POLECAMY:   Nie dopuść do wypalenia! AIDS pokonany?
 
 
Jesteś tutaj:Strona główna>Lista artykułów>Prezentacja artykułu

Jeździć trzeba umieć. A jak tego uczyć?

Dodano: 28.07.2014, autor: @Ma'Thek
kategoria: Motoryzacja,  ocena: 2,  rodzaj: Ogólnodostępny
Ośrodek Szkolenia Kierowców "AUTO STOP" jest jednym z najlepszych w Wałbrzychu. Założył go w 1996 roku Piotr Stokłosa i kieruje nim do dziś. Jego szkoła zajmuje czołowe pozycje w powiatowych rankingach zdawalności egzaminów na kategorię B.

Od paru lat Pańska szkoła jest wyróżniana przez starostę za dobre wyniki zdawalności kandydatów na kierowców. Czy takie nagrody są motywujące dla instruktorów?
Piotr Stokłosa: Na pewno są przyjemnym potwierdzeniem tego, że dobrze wykonuje się swoją pracę. Ważniejsze jest dla mnie to, żeby kursanci opuszczali szkołę z minimum umiejętności niezbędnym do zdania egzaminu i bezpiecznej jazdy w przyszłości. W końcu to na tym polega zawód instruktora.

Kilkanaście lat pracy w tym zawodzie to dużo?
PS: I tak i nie. Doświadczenie uważam za bezcenne, dzięki niemu radzę sobie lepiej niż na początku. Z drugiej strony, nawet kilkadziesiąt lat pracy nie daje stuprocentowej gwarancji uniknięcia błędów. Każdy kursant jest inny, nieprzewidywalny. Niektóre z ich zachowań na drodze mogą być zupełnie zaskakujące dla instruktora. Niezbędne jest zachowanie pełnej koncentracji i uwagi.

Kto wobec tego ma największe szanse na zostanie dobrym kierowcą?
PS: Jak najbardziej każdy. Należy spełnić tylko jeden warunek: słuchać rad instruktora i stosować się do nich. Nawet jak nie wychodzi, nie można się „spalać” za kółkiem. W końcu po to jesteśmy, żeby wytłumaczyć, pomóc. Wszelkie uwagi powinno się przekazywać na spokojnie, nie dać się ponieść nerwom, nawet jeśli kursant w kółko popełnia proste błędy. Złość, irytacja, czy nie daj Boże wyzwiska, tylko pogorszą sprawę. Uczący się jeździć samochodem muszą wypracować pewien poziom pewności siebie i opanowania stresu, dzięki temu jest po prostu łatwiej. Niestety są też tacy, którym wydaje się że wiedzą lepiej jak należy prowadzić, wszelkie uwagi odbijają się od nich jak od ściany. Ale i na takich są sposoby. Jednym z lepszych są sprawdziany wewnętrzne. Kursant wykonuje wszystkie zadania jak na egzaminie państwowym, w rolę egzaminatora wciela się jeden z naszych instruktorów, z którym dana osoba nie jeździła w trakcie ćwiczeń. Taki test, całkiem nieźle symulujący prawdziwy egzamin, potrafi otworzyć oczy i uszy.

Czyli potrafi Pan „dotrzeć” właściwie do wszystkich. A czy jest możliwe nauczenie kogoś tzw. kultury jazdy?
PS: Ciężko mi to jednoznacznie oceniać. Staramy się wpajać pewne zasady kulturalnego zachowania na drodze, jednak ta nauka bardzo często idzie na marne. Życie, codzienna praktyka „weryfikuje” to, co przekazywaliśmy kursantom. Nie mamy praktycznie żadnego wpływu na to, jak będą prowadzili już po egzaminie. W Polsce istnieje przyzwolenie społeczne na łamanie, naginanie pewnych przepisów drogowych. Ograniczenia prędkości, przepuszczanie pieszych na przejściach to najlepsze przykłady. Wydaje się, że większość kierowców nie przestrzega niektórych zasad, uważa je za głupie, niepotrzebne. Zaczyna się od „małych, niewinnych” wykroczeń, a stąd już tylko krok do lekceważenia podstawowych reguł bezpieczeństwa, innych uczestników ruchu drogowego. Zbyt wysokie mniemanie o własnych umiejętnościach, uważanie się za lepszego kierowcę od innych, tak powszechne wśród Polaków, również wpływa na obniżanie poziomu kultury jazdy. No i stąd tyle wypadków i ofiar na drogach.

Skoro przy tym jesteśmy, to jak oceniałby Pan zmiany w zasadach egzaminu państwowego na przestrzeni ostatnich kilku lat: okres próbny dla kierowców, likwidację dożywotnich praw jazdy, czy też obowiązkowy dla nowicjuszy „zielony listek”? Wprowadzono je pod hasłem zwiększania bezpieczeństwa.
PS: Nie wydaje mi się, żeby rzeczywiście były zmiany mające realny wpływ na realia polskich dróg, nawet w dłuższej perspektywie. Egzamin teoretyczny odsieje zdających testy na pamięć, ale nie zagwarantuje, że po zdobyciu uprawnień kierowcy będą pamiętać i stosować się do wszystkich zasad kodeksu drogowego. Skrócenie maksymalnego czasu trwania egzaminu, przy pozostawieniu tej samej liczby zadań do wykonania, jest niewykonalne. 25 minut to zwyczajnie za krótko. Konieczność bezbłędnego przejazdu też nic nie da. Co najwyżej pogorszy się zdawalność. Natomiast listek, okresowe prawa jazdy to już śmiech na sali. To może tylko denerwować przyszłych kierowców. Ciężko mi znaleźć racjonalne wytłumaczenie konieczności poddawania się okresowym badaniom lekarskim. Owszem, z wiekiem może się pogarszać wzrok, refleks, ale nie na tyle, żeby mając 33 lata widzieć i reagować znacznie gorzej niż w wieku 18 lat, a coś takiego zakładają te przepisy. Groźniejsza od hipotetycznych braków umiejętności dla bezpieczeństwa na drogach jest ludzka mentalność. Tyle że na jej zmianę trzeba cierpliwie i długo pracować, jeśli w ogóle jest to wykonalne.

OCENA ARTYKUŁU

Pomóż nam budować ranking artykułów, oceń powyższy.
oceń artykuł
średnia ocen
2
Wykonawca: PERSABIO
Wszelkie prawa zastrzeżone

zamknij
zamknij

Czytaj artykuły z wybranej kategorii

kliknij w nazwę kategorii aby przejść do listy artykułów
zamknij

Znajdź specjalistę z wybranej branży

kliknij w nazwę branży aby przejść do listy specjalistów publikujących w niej artykuły